James Bond w Alpach

James Bond bywał w Alpach wielokrotnie. Sprawdźmy, gdzie i kiedy, zanim nie pojawił się w Austrii w najnowszej produkcji „Spectre”.

james_bond_w_alpach_solden
Sölden – miejsce akcji najnowszego filmu z Bondem

Podróż śladami Jamesa Bonda byłaby wspaniałą atrakcją wielu biur podróży, gdyby nie fakt, że musi trwać naprawdę długo i nie należy do tanich. < Najważniejszy Agent Jej Królewskiej Mości działał bowiem na prawie wszystkich kontynentach. Co film to kilka bardzo ciekawych turystycznie destynacji, ze szczególnym uwzględnieniem Dalekiego Wschodu, Karaibów, Wenecji i Alp. Zima idzie, a i na Karaiby, i do Tajlandii daleko. A Alpy – parę godzin jazdy stąd. No to przyjrzyjmy się alpejskim dokonaniom 007.

Czytaj dalej James Bond w Alpach

Wybór walizki – czyli o sprzęcie do podróżowania

To nie jest artykuł reklamowy o walizkach, to po prostu garść porad i luźnych uwag na temat tego, co warto ze sobą zabrać w (prawie) każdą podróż.

wybor_walizki
Wybór walizki to nie jest taka prosta sprawa

Zdecydowanie najlepszym wyposażeniem podróżnika, a do tego najbardziej uniwersalnym, jest gotówka. W pokaźnych ilościach i w walucie wymienialnej, z solidnym zapasem zgromadzonym na plastikowej karcie popularnego systemu (Visa, Maestro, itd). Zasadniczo z takim wyposażeniem odpadają wszystkie problemy z gatunku „co zabrać”, „jak zabrać”, itp. – wszystkie potrzebne rzeczy kupujemy na miejscu, a ewentualnie zakupione pamiątki wysyłamy kurierem wprost do dużego pokoju. Niewielu z nas ma jednak to szczęście, żeby móc bez ograniczeń w takie wyposażenie się zaopatrzyć. Większość z nas, zabierając w podróż legalne środki płatnicze, pilnuje się bardzo, by wydać je w sposób jak najbardziej wyjątkowy. Co zasadniczo wyklucza kupowanie na miejscu rzeczy, które możemy zabrać z domu. A więc potrzebujemy czegoś, w co to wszystko zapakować.
Na wyjazdach, gdzie przez większość czasu nasz skromy podróżniczy dobytek nosimy na własnych plecach, walizka raczej nam się nie przyda, potrzebny będzie plecak. Artykułów i porad na temat dobierania plecaków znajdziemy w sieci mnóstwo. Sprawa jest o tyle poważna, że źle dobrany plecak może spowodować co najmniej dyskomfort noszenia, a w wersji maksimum nawet uszkodzenie pleców, warto więc tutaj porządnie zagłębić się w temat. Wybór walizki to sprawa jednak wiele prostsza.

Czytaj dalej Wybór walizki – czyli o sprzęcie do podróżowania

Czemu na narty jedziemy w Alpy?

Na narty w Alpy to brzmi jak aksjomat. Nie, to JEST aksjomat. Dla każdego, kto choć raz spróbował szusowania na alpejskich stokach.

Alpy
Narty w Alpach

Na nartach można poszusować w wielu krajach na wszystkich kontynentach. Niektóre z nich brzmią dla polskiego narciarza zupełnie egzotycznie. Czy wiedzieliście, że najlepsza stacja narciarska w Afryce znajduje się w Lesotho w RPA i ma, uwaga, 1 km nartostrady? Albo że w Indiach znajduje się stacja narciarska Gulmarg z 13 km tras? Stacje narciarskie z prawdziwego zdarzenia znajdziemy w dużych ilościach w Ameryce Północnej, zwłaszcza w USA jest ich wiele. Wciąż jednak to Europa wiedzie prym w narciarstwie zjazdowym. W Europie poza Alpami również pojeździmy w wielu krajach. Choćby nasza piękna ojczyzna – niektóre portale podają liczbę nawet ponad 170 stacji narciarskich w naszym kraju. Albo Słowacja – o ile od Polski mniejsza, a liczy sobie ponad 230 stacji narciarskich. Prawdziwymi potęgami narciarskimi są także Bułgaria, Grecja, Hiszpania, Norwegia czy Turcja. OK, żarty żartami, ale faktycznie pojeździć (w lepszych lub gorszych warunkach) możemy w wielu miejscach. Ale najlepsze stacje i największy ich wybór to wciąż będą Alpy.

Czytaj dalej Czemu na narty jedziemy w Alpy?

Mania Podróżowania – czemu, dlaczego i po co

Mania – ze starożytnej greki – znaczy szaleństwo, wściekłość, szał, obłąkanie, głupota, zapał, zachwyt (za słownikiem Grecko-Polskim Z. Węclewskiego).

Czyli jest to określenie stanu umysłu bliskiego choroby, a na pewno poza tzw. granicami zdrowego rozsądku. To bardzo dobre określenie mojego stosunku do podróżowania jako takiego. Wszelkie racjonalne powody aby „gdzieś pojechać”, typu: chęć poznania nowych miejsc, nowych ludzi, kultur, zobaczenia czegoś, czego do tej pory jeszcze się nie widziało, bądź po prostu odwiedzenia ponownie miejsc, które się polubiło, da się okiełznać, i podporządkować powodom jeszcze bardziej racjonalnym, jak brak czasu czy pieniędzy. Ale tego czegoś, co pcha człowieka w świat, czasem wbrew wszelkim racjonalnym argumentom, okiełznać się nie da. To drążące pragnienie udania się w drogę przez jakiś czas da się upchnąć pod kapeluszem codziennej rutyny i obowiązków. Ale tylko do momentu, kiedy ciśnienie, jak lawa we wnętrzu wulkanu, nie przekroczy wartości granicznej i nie spowoduje eksplozji. W takich okolicznościach podejmuje się zazwyczaj najgorsze decyzje i wydaje na podróże najwięcej pieniędzy – nie bez kozery w definicji słowa mania obok szaleństwa pojawia się głupota… Doświadczony maniak podróżniczy umie już rozpoznać fazy swojego szaleństwa i w odpowiednim momencie zacząć planować, tak, aby ta – nieunikniona przecież – podróż była nie tylko przyjemna, ale i nie rujnująca dla budżetu.

O czym więc będzie ten blog? O podróżach dalekich i bliskich. Niekoniecznie na koniec świata (tam mnie jeszcze nie zaniosło), raczej o tych destynacjach, które każdy, lub prawie każdy, może bez większego wysiłku osiągnąć. I o zaspokajaniu swojej manii – jakkolwiek by nie patrzeć, to nie jest całkiem normalne 🙂